naukowczynie

Poznaj projekt Znane/nieznane: Naukowczynie, zainspirowany Efektem Matyldy.

Historia nauczana w szkole pełna jest męskich bohaterów – naukowców i wynalazców.

W 1993 historyczka nauki Margaret Rossiter zwróciła uwagę na fakt, że dysproporcje między osiągnięciami kobiet i mężczyzn na polu nauki wynikać mogą z faktu dyskryminowania kobiet i ich pracy przez naukowców mężczyzn. Zjawisko to nazwała „efektem Matyldy”, od imienia amerykańskiej działaczki na rzecz praw kobiet Matildy Gage, która jako pierwsza w końcu XIX wieku zauważyła dyskryminację naukowych osiągnięć kobiet.
W 2022 roku zrealizowałyśmy projekt „Znane/nieznane: Naukowczynie”, którym chciałyśmy zwrócić uwagę na ten problem oraz przypomnieć postaci poznańskich naukowczyń, które działały w różnych okresach historycznych, na wielu polach, ich wkład w naukę jest niezaprzeczalny, ale mimo to są zupełnie nieobecne w publicznym dyskursie i w szkolnej podstawie programowej.

Na dole strony znajdziesz materiały edukacyjne do pobrania.


W ramach projektu odbyły się spektakle wraz z warsztatami w 6 wielkopolskich szkołach.
Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej o warsztatach lub przeprowadzić podobne działania w swojej placówce odezwij się do nas: warsztaty@zielonagrupa.pl lub tel. 668398394

Poznaj niezwykłe poznańskie naukowczynie:


Ludwika Dobrzańska-Rybicka

(1868-1958)

Pewna dziewczyna o imieniu Ludwika miała w dzieciństwie mnóstwo zainteresowań i nigdy się nie nudziła, bo zawsze coś ją zaciekawiło i już chciała się dowiedzieć o tym zjawisku jak najwięcej. W wieku dwunastu lat wyjechała do szkoły we Lwowie. Później uczyła się na różnych uczelniach w Europie: w Zurychu, Paryżu, Oksfordzie, a nawet w belgijskim mieście Leuven, gdzie nie przyjmowano kobiet, ale dla przebojowej i odważnej Ludwiki zrobiono wyjątek. Po powrocie do kraju, jako druga kobieta w Polsce, uzyskała tytuł docenta, co było bardzo dużym osiągnięciem.

Pisała krótkie utwory, które później były wystawiane na deskach teatrów, prowadziła wykłady i spotkania naukowe. Pracowała też w bibliotece w Poznańskim Towarzystwie Przyjaciół Nauk, a w końcu została tam kierowniczką. Ludwika starała się chronić dobra polskiej nauki i literatury w czasie, gdy Polski nie było na mapie świata. Jednak jej najważniejszym zadaniem były działania na rzecz edukacji kobiet i dziewcząt. W młodości sama miała ograniczone możliwości zdobywania wykształcenia. Dlatego ze wszystkich sił pomagała innym. Chciała, żeby kobiety miały prawo do głosowania w ważnych dla siebie sprawach i potrafiły stawiać czoło wszystkim przeciwnościom na drodze do wymarzonego celu.


HELENA GAJEWSKA

(1888-1972)

Pewnego razu w Krakowie urodziła się nadzwyczajna dziewczyna o imieniu Helena. Całe swoje życie chciała być we wszystkim pierwsza. I tak została pierwszą Polką, która otrzymała tytuł profesora histologii oraz pierwszą, która zrobiła habilitację. Były to osiągnięcia niebywałe i zdumiewające. W tym czasie bowiem wiele osób dyskutowało, czy Uniwersytety powinny w ogóle pozwalać kobietom studiować i zdobywać tytuły naukowe. Młoda Helena postanowiła pokazać wszystkim, że musi się wreszcie znaleźć miejsce w świecie nauki dla niej i jej koleżanek. Swoim uporem i błyskotliwością budziła podziw wśród innych dziewczyn, które ohoczo ruszyły w jej ślady.

Helena zajmowała się fascynującą dziedziną, jaką jest histologia. Jest to nauka o tkankach i komórkach, czyli bardzo drobnych elementach, z których zbudowane jest nasze ciało. Są one tak małe, że trzeba je oglądać pod mikroskopem. Histolodzy sprawdzają, z czego różne tkanki są zbudowane, jak się ze sobą łączą i czym zajmują się w organizmie. Helena Gajewska była tak znaną uczoną w tej dziedzinie, że Uniwersytet w Poznaniu zaprosił ją do tworzenie Zakładu Histologii na Wydziale Lekarskim. Pomagała w zorganizowaniu pracy oraz w szukaniu odpowiedniego sprzętu, aby wszystko mogło działać sprawnie. I tak została tam zapamiętana: jako przebojowa naukowczyni, która przecierała szlaki innym kobietom.


MICHALINA STEFANOWSKA

(1855-1942)

Dawno, dawno temu żyła sobie dziewczynka, która najbardziej na świecie lubiła się uczyć. Nazywała się Michalina Stefanowska i już w wieku kilku lat postanowiła, że zostanie uczoną. Nie było to łatwe, gdyż w tamtych czasach dziewczynki raczej zostawały kucharkami, praczkami, sprzedawczyniami, a w najlepszym razie żonami bogatych panów. To zupełnie nie interesowało Michaliny, więc gdy tylko nadarzyła się okazja, natychmiast wyjechała do Szwajcarii, gdzie dziewczyny też mogły studiować.

Tam poznała inną studentkę – Józefę Joteykównę. Bardzo się zaprzyjaźniły i od tej pory przez wiele lat były prawie nierozłączne. Razem się uczyły, mieszkały i pracowały, co również było niezwykłe w tamtych czasach.

Michalina szczególnie interesowała się zoologią, czyli nauką o zwierzętach. Badała ich zwyczaje i wkrótce doszła do wniosku, że niewiele się one różnią od zachowań ludzi. Na przykład ssawce (dziś nazywane ssakami) tak samo troszczą się i opiekują swoimi dziećmi jak ludzkie mamy.
Michalina napisała o swoich odkryciach kilka książek, które uznano za arcyciekawe i dlatego przyjęto ją do Polskiej Akademii Umiejętności. Było to niezwykłe wyróżnienie, gdyż jedyną kobietą oprócz niej w tym gronie była Maria Skłodowska-Curie. Michalina została też pierwszą kobietą w historii, która otrzymała habilitację, czyli stopień naukowy na Uniwersytecie Poznańskim.
Z takimi osiągnięciami z pewnością mogła o sobie powiedzieć z dumą, że jest UCZONĄ i NAUKOWCZYNIĄ.


Wisława Knapowska

(1889-1956)

Pewna dziewczynka straciła rodziców, gdy miała tylko szesnaście lat i dlatego bardzo wcześnie musiała pójść do pracy, żeby zdobyć pieniądze na życie. Miała na imię Wisława i długo zastanawiała się, co mogłaby robić. W końcu postanowiła, że zacznie udzielać korepetycji i jednocześnie będzie się sama dalej uczyć, żeby zostać nauczycielką. Tak też uczyniła, a jakiś czas później zebrała nawet dostatecznie dużo oszczędności, żeby wyjechać na wymarzone studia historyczne do Monachium. Najbardziej ciekawiła ją historia Wielkopolski, którą chciała opisywać w swoich badaniach naukowych. Na swojej drodze spotkało ją jeszcze wiele trudnych chwil, ale Wisława nigdy się nie poddawała i zawsze miała uśmiech na twarzy.

Młoda nauczycielka była poliglotką, co oznacza, że biegle posługiwała się kilkoma językami: angielskim, rosyjskim, włoskim, hiszpańskim, francuskim i łaciną. Bardzo często wykorzystywała to w swojej pracy. Mogła korzystać z różnych mało znanych dokumentów, które nie były przetłumaczone na język polski i brać udział w zagranicznych konferencjach, gdzie poznawała naukowców z całego świata. Była świetną badaczką, a jej notatki i spostrzeżenia odznaczały się niezwykłą wnikliwością. Miała talent do przekazywania wiedzy innym. Nauczycielom historii pokazywała, jak najlepiej przekazywać wiedzę uczniom w prosty i przystępny sposób. Z młodymi dziewczętami rozmawiała o dorastaniu, przyjaźni, zdrowiu i roli kobiet w domu. A także o tym jaki zawód warto wybrać, by zyskać samodzielność. Wisława Knapowska brała udział w długim i powolnym procesie osiągania przez kobiety równouprawnienia w wielu dziedzinach życia.


Mieczysława Ruxerówna

(1891—1957)

Była raz sobie dziewczynka o dość nietypowym imieniu i nazwisku – Mieczysława Ruxerówna. Mietka miała zawsze dużo energii i wiele pomysłów na to, co chce robić w życiu. Pewnego dnia postanowiła zostać archeolożką i odkrywać to, co pozostało po ludziach z dalekiej przeszłości. Na studiach interesowały ją przede wszystkim starożytne przedmioty sprzed kilku tysięcy lat. Były to różne ozdoby niezwykłej urody: naszyjniki, kolczyki i bransolety wykonane ze złota lub mosiądzu, ozdobione drogocennymi kamieniami szlachetnymi. W poszukiwaniu tych skarbów Mieczysława podróżowała do dalekich krajów: Grecji, Egiptu, Turcji, czy Palestyny. Ale praca archeologów to nie tylko rozwiązywanie starożytnych zagadek. Bywa żmudna i męcząca. Trzeba często pracować wiele godzin w upalnym słońcu albo w deszczu przekopując starożytne wysypiska śmieci.   

Ciężka praca opłaciła się jednak i Meczysława Ruxerówna została w końcu profesorką na Uniwersytecie Poznańskim. To również ją uszczęśliwiało, gdyż uwielbiała dzielić się swoją wiedzą z innymi. Jej studenci nazywali ją „Babcią”, bo czuli, że ciągle się nimi opiekuje i wspiera ich. Były to nie tylko słowa i dobre rady, ale czasem także wsparcie finansowe dla tych uczniów, którym brakowało pieniędzy na naukę. Mieczysława uważała, że każde dziecko powinno otrzymać możliwość zdobywania wiedzy, żeby mieć szansę na lepszą przyszłość.


Bożena Stelmachowska

(1889-1956)

Mała Bożenka była wesoła i rezolutna, dzięki czemu szybko znajdowała towarzyszy do zabawy. Zimą lubiła wstawać bardzo wcześnie i biegać boso po śniegu, a latem patrzeć na pasące się na zielonej trawie krowy i owce. Kochała naturę, a jako dorosła osoba wykazywała się niezwykłą wrażliwością i dociekliwością.

Całe życie poświęciła na badania etnograficzne, czyli obserwowanie i opisywanie zachowań pewnych grup ludzi. Bożenę najbardziej ciekawili Kaszubi, którzy zamieszkiwali Pomorze Gdańskie i część Pomorza Zachodniego. Chciała dowiedzieć się o nich jak najwięcej: jakie mieli tradycje i zwyczaje, w co się ubierali, a nawet co jedli i pili. Odpowiedzi na wszystkie te pytania szukała u samych Kaszubów. Podczas długich rozmów poznawała ich życie codzienne, słuchała starych legend, baśni i piosenek, które śpiewali dzieciom. Takie badania wymagały pracy i mnóstwo czasu, więc na wyprawy do kaszubskich wsi, Bożena zabierała często studentów, jako swoich pomocników. Ze starannie sporządzanych notatek i zdjęć powstawały później artykuły naukowe i książki, dzięki którym wiemy dzisiaj tak dużo o historii i kulturze Kaszubów. Nie byłoby to możliwe gdyby nie praca Bożeny Stelmachowskiej.


Zofia Małaczyńska-Suchcitzowa

(1890-1974)

Była sobie kiedyś mała dziewczynka o imieniu Zosia, która ponad wszystko kochała przyrodę. Chciała ją jak najlepiej rozumieć i poznać wszystkie jej tajemnice, dlatego też postanowiła studiować biologię. Długo jednak nie mogła się zdecydować, czy bardziej interesuje ją świat roślin, którym zajmuje się botanika, czy świat zwierząt, za który odpowiada zoologia. Ostatecznie wybrała to drugie. Zoologia to nauka opisująca wszystkie istoty, które potrafią się przemieszczać. Bada, co jedzą, jak są zbudowane i jak się zachowują poszczególne gatunki.

Wśród całego bogactwa królestwa zwierząt najbardziej zainteresowały Zofię skorupiaki, a szczególnie jeden gatunek – rak rzeczny zwany także rakiem szlachetnym lub po prostu szewcem. Te małe żyjątka bezpiecznie czują się dopiero po zachodzie słońca i właśnie wtedy wyruszają na poszukiwanie pożywienia. Są bardzo wrażliwe na zanieczyszczenie, dlatego mieszkają tylko w czystych rzekach lub stawach.

Zosia uwielbiała swoją pracę i badania, kótóre prowadziła na Uniwersytecie Poznańskim. O skorupiakach napisała kilkanaście artykułów i prac naukowych. Oprócz tego pracowała też jako nauczycielka biologii w szkole średniej. Nie było łatwo robić tylu rzeczy jednocześnie, ale Zofia Małaczyńska była zawsze bardzo dobrze zorganizowana. Dzięki temu udało jej się zdobyć liczne tytułu naukowe, a nawet kierować Zakładem Fizjologii Zwierząt.


Helena Szafranówna

(1888-1969)

Dawno, dawno temu żyła sobie pewna dziewczyna, która uwielbiała uczyć siebie i innych. Helena przez całe swoje dorosłe życie pracowała jako nauczycielka, ale to jej nie wystarczało. Chciała spełnić swoje największe marzenie o wyższym wykształceniu. Dzięki swojej ogromnej wytrwałości i samozaparciu w wieku 34 lat zdała maturę i poszła na studia. A musicie wiedzieć, że w tamtych czasach było to bardzo trudne i wymagało sporego uporu bo kobiety musiały uzyskać specjalne zezwolenia, żeby studiować.

Studiowała biologię na Uniwersytecie Poznańskim i tam postanowiła połączyć dwie bliskie jej sercu rzeczy, czyli nauczanie innych oraz przyrodę. Była bardzo kreatywną osobą, więc miała wiele pomysłów, jak to zrobić w ciekawy sposób. Organizowała spacery i wycieczki, ponieważ uważała, że najlepiej poznaje się naturę, gdy można ją obserwować i doświadczać wszystkimi zmysłami: dotknąć kory drzewa, czy źdźbła trawy, poczuć wspaniały zapach lasu, usłyszeć śpiew ptaków. Pokazywała dzieciom i dorosłym, że przyroda jest domem dla ludzi i zwierząt, o który trzeba dbać i troszczyć się o niego. Bardzo chciała, żeby wszyscy zrozumieli jak ważna jest ochrona środowiska i że każdy jest za nią tak samo odpowiedzialny. Helena Szafranówna należała do wielu organizacji, które mają za zadanie opiekować się środowiskiem jak np. Liga Ochrony Przyrody. Z jej inicjatywy powstało też kilka rezerwatów i ogrodów istniejących do dzisiaj.


Eugenia Piasecka-Zeylandowa

(1899-1953)

Jakiś czas temu była sobie pewna zdolna lekarka i mikrobiolożka, która miała na imię Eugenia. Wyszła za mąż za swojego kolegę z pracy Janusza Zeylanda i razem rozpoczęli pracę nad badaniem groźnej choroby zakaźnej jaką jest gruźlica. Chorobę tę wywołują bakterie o dziwnie i zupełnie niepoważnie brzmiącej nazwie: prątki. Niech was to jedna nie zmyli. Gruźlica jest bardzo groźna! Atakuje zazwyczaj płuca i towarzyszy jej męczący kaszel, który może trwać nawet kilka tygodni. Zeylandowie próbowali dowiedzieć się, jak najwięcej o tej chorobie, aby znaleźć sposób, by chronić przed nią ludzi. Szukając odpowiedzi na swoje pytania, jeździli po całej Europie. Byli w Wielkiej Brytanii, Holandii i Niemczech. We Francji otrzymali szczep prątków potrzebnych do produkcji szczepionek, które zwiększają odporność na gruźlicę.

Mając taką broń, Eugenia i Janusz zorganizowali w Poznaniu pierwszy w Polsce punkt szczepień. Ich dalszą pracę badawczą przerwała II wojna światowa, ale nawet wtedy małżeństwo starało się pomagać swoim pacjentom. Eugenia pisała artykuły medyczne oraz prowadziła zajęcia dla studentów. Nie byle jakie, bo na tajnym Uniwersytecie Ziem Zachodnich. Wszystko odbywało się w ścisłej tajemnicy, gdyż za prowadzenie takich zajęć w czasie wojny groziły surowe kary.
Do dzisiaj Eugenia Piasecka-Zeylandowa jest ważną bohaterką w świecie medycyny.


Projekt „Znane/nieznane: Naukowczynie” wpisuje się w naszą misję wydawniczą i rozszerza cykl kamishibai – Znani/Nieznani, który jako stowarzyszenie zapoczątkowaliśmy już kilka lat temu. Są to opowieści o Polkach i Polakach, odznaczających się niezwykłymi osiągnięciami oraz patriotyzmem. Są wśród nich podróżnicy, naukowcy, artystki. Szczególną uwagę przywiązujemy do postaci, które miały niezaprzeczalne osiągnięcia i ciekawe życiorysy, ale nie są w tej chwili powszechnie znane. Bardzo ważne jest dla nas przede wszystkim przypominanie sylwetek kobiet, gdyż ich reprezentacja w kulturze jest wciąż zbyt mała. Stąd nasz mini cykl wydawniczy „Sztukmistrzynie” (opowieści o pisarce i artystkach wizualnych), ale także kobiece postaci np. Jadwigi Toeplitz-Mrozowskiej w minicyklu podróżniczym „Polacy na mapach świata” lub opowieść o „Warciankach”, członkiniach Towarzystwa „Warta”.
Oba cykle znajdziecie w naszym sklepie na stronie www.kreatibaj.pl


Projekt finansowany z budżetu
Samorządu Województwa Wielkopolskiego


Materiały edukacyjne do pobrania.

Pin It on Pinterest